poniedziałek, 30 czerwca 2014

2 operacja - przeszczep - 6 maja 2014

Długo się zabierałam za tego posta, chyba psychicznie dopiero doszłam jako tako do siebie po tym wszystkim, a dopiero pojutrze kontrola, która wykaże czy operacja się udała czy nie.
Majeczka moja kochana po 2 tygodniach doszła do siebie, po czym przyplątało się jej zapalenie jamy ustnej i znów 2 tygodnie chorowania. Kiedy wyzdrowiała to już było z górki, dzisiaj zdaje się prawie nic nie pamiętać, tylko podświadomie odczuwa niepokój, niestety pojutrze to wróci, a mnie każda jej łza z bólu cy ze strachu po prostu dobija:(
Ale przejdę do rzeczy. 6 maja o 18:30 zaczęła się Mai druga operacja, 3 narkoza... Operowała prof Zofia Dudkiewicz w asyście dra Zbigniewa Surowca, który operował Maję za 1 razem. Został wykonany przeszczep kości, plastyka podniebienia miękkiego, wzmocnienie mięśni, pogłębienie przedsionka wargi, korekta wargi, korekta nosa, dermabrazja blizny. Bardzo dużo, stąd też cierpienie Mai było ogromne po operacji, nie będę o tym pisać. Ona bardzo to przeżyła, ale my robiliśmy wszystko żeby czuła się jak najlepiej. Maja mogła też liczyć na niezastąpioną i ukochaną swoją babcię Irenkę.
Przed nami kontrola, po niej napiszę coś więcej.

środa, 26 marca 2014

"Życie jest małą ściemniarą"

Fragment piosenki "Nie ufaj mi", bardzo ją lubię, wpadła mi w ucho:)

Za miesiąc z tzw. hakiem operacja Mai. NIE JADĘ! ;( Jedzie mąż, sam z Mają. Nie chce żeby nikt mu towarzyszył, mówi, że da radę. Ja nie wiem czy da. Człowiek po prostu wymięka na całego, ta bezsilność po prostu zabija, naprawdę! NIGDY, ale to przenigdy nie zapomnę tego uczucia kiedy Ją zabrali, kiedy zamykały się drzwi bloku, a Ona za nimi znikała. Bezradność, bezsilność, próżnia, tyle słów, a żadne do końca nie pasuje tak naprawdę. Chcialabym to znów udźwignąć, bo wiem że Majeczka będzie mnie potrzebowała. Wiem też, że te chwile odcisną się na moim mężu do końca życia na zawsze. To nie jest półgodzinny zabieg pod narkozą jak np. drenaż, to jest poważna, kilkugodzinna operacja. A w trakcie tych kilku godzin warto mieć przy sobie kogoś, kto wesprze. Ja tu w domu chyba oszaleję:((( Chciałabym być przy Niej, tulić, pomagać, nosić, cokolwiek:( Wiem, że mąż dobrze się Mają zaopiekuje....... Dobrze, że wrócą szybko, prawdopodobnie na następny dzień!
Po życiu wiele się spodziewamy, a wystawia nas na ciężkie próby nieraz. Nie użalam się, wiem, że inni mają gorzej. Po prostu mam teraz niełatwy czas.

środa, 5 marca 2014

Znów wracamy na tą drogę

Mieliśmy teraz kilka miesięcy odpoczynku od Warszawy i od lekarzy, jedynie standardowe kontrole plus kilka wizyt laryngologicznych. To boli najbardziej, ta obawa, ten strach. Gdyby to wszystko jeszcze dotyczyło nas samych to byłoby tylko jak gorzka tabletka do połknięcia. Ale kiedy dotyczy to Twojego Dziecka to nie ma takiego bólu, naprawdę nie ma drugiego takiego bólu jak ten gdy patrzysz na cierpienie swojego dziecka. Mnie boli już nawet to jak muszę jej przytrzymywać glowę do standardowego badania pediatrycznego, nie wspominając już o szczepieniach, ani o bardziej inwazyjnych interwencjach chirurgicznych. Za dokładnie tydzień wracamy na naszą warszawską drogę. Maja będzie miała ortodontę, zaraz potem Panią Profesor. Kilka godzin przerwy i wizyta u logopedy. Boję się tych dwóch pierwszych zwłaszcza, reakcji Mai:( Trzeba będzie przecież dokładnie obejrzeć jej buźkę. A ja będę musiała wkrótce znów przerwać jej beztroskie dzieciństwo. Płakać mi się chce jak o tym pomyślę! Wyć po prostu! :(