Fragment piosenki "Nie ufaj mi", bardzo ją lubię, wpadła mi w ucho:)
Za miesiąc z tzw. hakiem operacja Mai. NIE JADĘ! ;( Jedzie mąż, sam z Mają. Nie chce żeby nikt mu towarzyszył, mówi, że da radę. Ja nie wiem czy da. Człowiek po prostu wymięka na całego, ta bezsilność po prostu zabija, naprawdę! NIGDY, ale to przenigdy nie zapomnę tego uczucia kiedy Ją zabrali, kiedy zamykały się drzwi bloku, a Ona za nimi znikała. Bezradność, bezsilność, próżnia, tyle słów, a żadne do końca nie pasuje tak naprawdę. Chcialabym to znów udźwignąć, bo wiem że Majeczka będzie mnie potrzebowała. Wiem też, że te chwile odcisną się na moim mężu do końca życia na zawsze. To nie jest półgodzinny zabieg pod narkozą jak np. drenaż, to jest poważna, kilkugodzinna operacja. A w trakcie tych kilku godzin warto mieć przy sobie kogoś, kto wesprze. Ja tu w domu chyba oszaleję:((( Chciałabym być przy Niej, tulić, pomagać, nosić, cokolwiek:( Wiem, że mąż dobrze się Mają zaopiekuje....... Dobrze, że wrócą szybko, prawdopodobnie na następny dzień!
Po życiu wiele się spodziewamy, a wystawia nas na ciężkie próby nieraz. Nie użalam się, wiem, że inni mają gorzej. Po prostu mam teraz niełatwy czas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz