czwartek, 22 sierpnia 2013

Laryngolog - jak ważny jest ten specjalista w funkcjonowaniu Mai

Dla wszystkich mam dzieci z/po rozszczepie ten oto post. Nie zapominajcie o konsultacjach laryngologicznych! Nasz pediatra na 1 wizycie skierował nas do laryngologa dziecięcego, u którego przed osiągnięciem 3 mcy Maja miała zrobione wszelkie możliwe badania, potem pozostawały tylko kontrole. Badanie przesiewowe w szpitalu wyszło: ucho prawe kontrola, ucho lewe norma. Badanie miesiąc później to już kontrola w obu uszkach. Tympanometria zła, oba uszka wynik B. Badanie ABR (bera) niedosłuch umiarkowany do 40 decybeli w obu uszkach. Z takim kompletem badań wiedzieliśmy na czym stoimy i kiedy 4 mce po operacji na kontroli laryngologicznej tympanometria wyszła znów taka sama, laryngolog po dodatkowym badaniu stwierdził płyn w uszach. Zadano mi wtedy  pytanieL drenaż czy aparat na uszy? Dziewczyny ja wiem, że to dodatkowa operacja/zabieg/narkoza - ale dajcie dzieciom szanse na normalny rozwój i wybierzcie drenaż, który leczy w przeciwnieństwie do aparatów na uszy, które stygmatyzują dziecko na lata! Taka jest moja opinia.

14 lipca 2013 o 19 stawiłyśmy się z Mają w szpitalu pediatrycznym. Konsultacja pediatryczna, potem konsultacja anstezjologiczna, jaka narkoza, kiedy ostatni posiłek. Jak żywe już stawały mi obrazy z Warszawy. W nocy o 2 pobudka na karmienie, przemiła pielęgniarka przyszła mnie obudzić. Maja wypiła pół kubka mleka z kaszką, więcej nie chciała, spała dalej. Mimo, że poszła spać o 23(!), to obudziła się już o 5 rano, ku mojemu załamaniu, bo myślałam, że pośpi dlużej i będzie mniej cierpiała, a tym sposobem zostały nam ponad 4h na czczo! Ale Maja była naprawdę bardzo, bardzo dzielna, jakby rozumiała co się dzieje... Wytrzymała prawie 3h bez płaczu, kiedy płacz się zaczął to zaczęło się noszenie i zabawianie, a o 8:30 przyszła pielęgniarka z syropkiem, tzw. głupim jasiem (midanium fachowo). Maja wypiła, troszkę wypluła, ale i tak po 10 min. już leciała jej główka, zrobiła się taka obojętna;) I doczekała na moich rękach aż przyszła po nią pielęgniarka z bloku z wielkim łożem. Zapytałam, czy mogę ją odprowadzić pod blok. I poszłyśmy, windą na blok, pod wielkie drzwi. Tam kazano mi ją położyć na łóżku, wycałowałam ją, nie plakała, była tak zobojętniona przez ten syropek. I drzwi się otworzyły, łóżko wjechało, Maja patrzała w sufit. Blok się zamknął. A ja wróciłam ze łzami w oczach na naszą salę. Nieważne co to za operacja, kiedy dziecko znika na bloku uczucie jest to samo:( Moja córcia ma 14 mcy i narkozy za sobą, w ciągu kilku najbliższych miesięcy czeka nas kolejna.
Zabieg trwał zaledwie pół godziny, kiedy krzyk Mai usłyszałam na oddziale. Potem 40min wiła mi się n rękach, była niespokojna, ale w końcu zasnęła. Miała słabą saturację i podawany tlen, ale sytuacja też się uspokoiła. Po 2,5h wstała i zachowywała się jakby nigdy nic się nie stalo:) Nie pamiętała uff:) Po 6h pobytu na oddziale po zabiegu dostałyśmy wypis:) i do domu!

Na oddział wróciłyśmy z naszym tatą po 4 dniach - na wykonanie nocnego badania sluchu, czyli ponowne ABR, które wyszło idealnie! Pierwszy raz Maja dostała w końcu swój certyfikat słuchu :) Teraz czekają nas comiesięczne kontrole w przyszpitalnej poradni laryngologii dziecięcej. Oby za dwa lata już nie trzeba było powtarzać  tego zabiegu!

1 komentarz:

  1. Uważam, że dobrze postawiłaś na drenaż. To jest szansa dla Mai na zdrowe uszy w przyszłości.
    Powiem Ci, że chyba lepiej z narkozą u malucha, mój starszak po podaniu syropku zaczął takie głupoty gadać, że ja wpadłam na wpół w histerię, a gdy takie dziecko, pod wpływem tego syropu mówi "wyleczysz mnie mamo?" to nie da się nie poryczeć...

    OdpowiedzUsuń